Z pochodzenia jestem warszawiakiem, więc dziwić nie może, że sprawy rodzinnego miasta są mi bliskie. Zwłaszcza żoliborskie. Dziś przeczytałem, że z powodu absolutnie koniecznego remontu zamknięto przejazd nad torami (jedno z nielicznych połączeń Żoliborza ze "światem") i puszczono objazd między blokami, jednocześnie zabierając mieszkańcom miejsca na parkowanie ich samochodów. Miała być zastępcza kładka w miejsce remontowanego wiaduktu, ale ekolodzy protestowali, urzędnicy się nie spieszyli, stary wiadukt się rozpadł i teraz trzeba było koniecznie puścić samochody objazdem.
Ludzie się wściekli, czemu wcale się nie dziwię. Bo niestety nadal w Polsce tak jest, że trzeba, by w danej okolicy mieszkał ktoś odpowiednio ważny, by coś drgnęło w infrastrukturze. Nie może być jednakże zbyt ważny, bo wtedy takie drobiazgi jak korki i tak go nie będą dotyczyć...
Tak sobie myślę, że w Wielkim Poście przydałby się post od głupoty. I od krótkowzroczności. I od bylejakości. I najlepiej, by taki post od miernoty trwał cały Boży rok.
Każdy dzień przynosi nowe znaki obecności Boga w moim życiu - nie tylko w modlitwie, ale w zwykłych szarych sprawach. W polityce, gospodarce, w mediach... W każdym z tych obszarów chce być obecny, chce zbawiać. I dlatego codziennie szukam znaków Jego miłości, znajduję i potwierdzam - On jest po naszej stronie, nawet wtedy, gdy my nie chcemy być po Jego stronie...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 2 marca 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)