Pokazywanie postów oznaczonych etykietą legalizacja narkotyków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą legalizacja narkotyków. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 stycznia 2010

Trawka

No i Czesi zalegalizowali "miękkie" i "ciut twardsze" (byle nie za dużo) narkotyki. I automatycznie stali się "rajem" dla narko-entuzjastów, którzy argumentują, że środki te działają w zasadzie podobnie do alkoholu, więc ich nielegalność można porównać do prohibicji. Myślę, że argument ten stawia problem na opak.
Faktem jest, że stosowanie alkoholu i narkotyków powoduje zagrożenie dla samego zażywającego, jak i jego otoczenia. I mimo braku prohibicji, wykonywanie pracy, czy prowadzenie samochodu, pod wpływem alkoholu jest postrzegane jako działanie społecznie nieakceptowalne. Rzecz w tym, że alkohol znacznie łatwiej wykryć niż narkotyki. Pewnie dlatego samo posiadanie narkotyków traktowane jest tak surowo w większości krajów. Problem pogłębia też fakt, że narkotyki znacznie szybciej uzależniają, pozbawiając człowieka możliwości kontroli swojego zachowania.
W gruncie rzeczy rozumiem jeden powód: nie ma wystarczającej liczby miejsc w więzieniach i możliwości przerobowych w aparacie sprawiedliwości. Zamiast zatem walczyć z narkotykami i narkomanią, proponuje się ich depenalizację lub ograniczoną legalizację. Tak jest łatwiej, taniej... Tak, ten argument rozumiem, ale się z nim nie zgadzam.
Za tą samą logiką idą zwolennicy aborcji, domagając się legalizacji zabijania nienarodzonych dzieci, argumentując to faktem istnienia rozwiniętego podziemia aborcyjnego i aborcyjnej "turystyki". Skoro ludzie i tak coś robią, to łatwiej jest im "przyklepać" coś złego, niż ich wychowywać ku nawróceniu.
Tu dochodzimy do sedna prawy: czy stosowanie narkotyków jest rzeczą dobrą, czy nie? W moim przekonaniu dobre to nie jest. I nie wolno poprzez prawo tworzyć wrażenia, że jest inaczej. Tak jak nie wolno (w perspektywie moralnej) zabijać dzieci , chorych, słabych, bezbronnych, tak też nie wolno, by prawo w imię rozładowania systemu sprawiedliwości dokonało depenalizacji tych działań czy wręcz ich legalizacji. Rozpoznanie niegodziwości czynu wobec poważnej skali jego konsekwencji (indywidualnych i społecznych) powinno skutkować prawem chroniącym interesy tych, którym zagraża wolność działania niektórych, choć niekoniecznie prowadząc sprawcę do więzienia.
Już słyszę jęk oburzenia z powodu porównania legalizacji posiadania narkotyków do legalizacji aborcji czy eutanazji. Niewątpliwie są to sprawy zypełnie odmienne, ale łączy je wewnętrzna niegodziwość czynów, które zwracają się przeciw życiu. W moim przekonaniu, decyzja władz czeskich jest moralnie zła, społecznie szkodliwa i po prostu krótkowzroczna i głupia. Oczywiście, Czesi mieli prawo taką decyzję podjąć; niestety skutki ich decyzji nie ograniczą się do terenu Republiki Czeskiej. Źle się stało.
I obawiam się, że to początek kolejnej pochyłej równi. Że za legalizacją narkotyków, podążą kolejne ruchy legislacyjne - tak jak w Holandii i nie tylko. Po raz kolejny okazuje się, jak wiele racji miał bł. Jan XXIII pisząc w "Mater et Magistra": "żaden chyba przejaw głupoty nie wydaje się bardziej znamienny dla naszych czasów, jak dążenie do utworzenia trwałego i dostatniego porządku życia doczesnego, nie opartego na nieodzownym fundamencie, to znaczy pomijającego Majestat Boga. W ten sposób usiłuje się podkreślić dostojeństwo człowieka, wysuszywszy źródło, z którego to dostojeństwo wypływa i jest zasilane" (MeM 3,4,1).