Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawiedliwość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawiedliwość. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 listopada 2009

Emerytura

Politycy PO mnie zaskoczyli krótkowzrocznością - pomysł, by przesunąć część składki z OFE do ZUS jest w moim przekonaniu skandalem. Podwójny skandalem. Z jednej strony oznacza powrót (jeszcze niepełny) do starego niewydolnego układu, w którym emerytura jest wyznaczana decyzją rządzących, a środki na nią pochodzą z pensji aktualnie pracujących. Innymi słowy mamy powrót do układu, którego niewydolność jest przysłowiowa. Po drugie skandal polega na tym, że część emerytury z OFE ma charakter kapitałowy i jest owocem oszczędności z moich zarobków. Czyli najpierw mi obiecano, że mogę oszczędzić, by moja emerytura była wyższa (gdy czas nadejdzie), bo oszczędności będą inwestowane, a teraz chce mi się to oszczędzanie uniemożliwić, lub poważnie ograniczyć, by zapełnić dziurę budżetową wynikającą z wad systemowych systemu, który się chce utrzymać.
Innymi słowy mamy przykład pomysłu wynikającego z niekompetencji i pazerności - niech będzie jak jest, a czego brakuje, należy zabrać tym, którzy mają, a nie mogą się bronić. Złodziejstwem mi to pachnie.

Mam nadzieję, że państwo politycy się obudzą i pomyślą trochę, bo inaczej zniknie ostatni powód, dla którego byłem gotowy mieć o nich trochę dobre zdanie: rozsądek w polityce gospodarczej. Przy takich pomysłach, co zarobili stracą. A na pewno stracą w moich oczach, cokolwiek jest to warte.

czwartek, 29 października 2009

Sprawiedliwa zapłata

Znane dobrze odniesienia biblijne, jak choćby „nie zawiążesz pyska wołowi młócącemu”, czy inne, w tym uwaga św. Pawła odnośnie do prawa do utrzymania ze strony tych, którym posługiwał, wskazują, iż związek pracy i wynagrodzenia za nią jest całkowicie oczywisty i płynie bardziej z prawa naturalnego, niż z Objawienia. Jednocześnie jednak trzeba zauważyć, iż Słowo Boże mocno podkreśla wymóg spełnienia zobowiązania zaciągniętego przez stosunek pracy i traktuje zatrzymanie należnej zapłaty jako jedną z najcięższych niegodziwości.

W nauczaniu Kościoła można znaleźć pięć podstawowych kryteriów wysokości wynagrodzenia, od których spełnienia uzależniona zostaje moralna akceptacja płacy. Cztery pierwsze odnoszą się do samej pracy, piąta – płynie z szacunku wobec pracownika, dlatego można by ją odnieść do zasady solidarności społecznej, choć słuszniej – zdaniem autora – będzie podporządkować ją zasadzie sprawiedliwości.

Pierwszym kryterium sprawiedliwej zapłaty jest skorelowanie jej ze stopniem wysiłku i uciążliwości, jaki pracownik musi włożyć, by spełnić stawiane mu wymagania. Im więcej trudu domaga się wykonywana praca, tym wyższe powinno być wynagrodzenie. Ważne jest jednak, by uwzględnić tutaj jakość wykonywanej pracy. Sam fakt, że pracownik się napracuje, namęczy, nie daje mu prawa do wynagrodzenia, tym bardziej wyższego wynagrodzenia, jeśli owoce tego wysiłku są mizerne lub żadne. Co więcej, bywa, że właśnie zdolność do sprawnego wypełnienia nałożonych obowiązków – powodująca wrażenie braku wysiłku w pracy – jest swoistym znakiem jakości pracownika i dowodem jego wysokich kompetencji.

Dlatego drugie kryterium sprawiedliwości płacy wynika z uzależnienia jej od kompetencji pracownika – zarówno merytorycznych jak i formalnych, przy czym istotniejsze powinny być rzeczywiste umiejętności osoby wykonującej daną pracę niż certyfikaty poświadczające wykształcenie zawodowe (choć i one powinny być w ustalaniu wysokości wynagrodzenia uwzględniane). Im lepszym się jest pracownikiem, tym więcej powinno się zarabiać.
Trzecim kryterium wyznaczającym sprawiedliwą zapłatę jest odniesienie do stopnia odpowiedzialności, jaką ponosi pracownik – zarówno w wymiarze organizacyjnym jak i wprost materialnym. Podobnie jak dwa poprzednie kryteria, także i to jest wyczuwane przez ludzi niejako intuicyjnie, choć jednocześnie najłatwiej tu o konflikty, zazdrość, niezrozumienie i nadużycia.

W mocno stechnicyzowanym i zglobalizowanym świecie coraz więcej ludzi ponosi ogromną odpowiedzialność zarówno za dobra materialne znacznej wielkości, jak i za ludzi. Trzeba wprost powiedzieć, że często są to dobra nieporównywalne. Nie sposób zestawić ze sobą odpowiedzialności lekarza, który ratuje życie chorego, z odpowiedzialnością dyrektora banku. Trudno także porównywać odpowiedzialność głowy państwa i prezesa koncernu paliwowego.

Trzeba zaznaczyć, że niesprawiedliwą byłaby płaca poważnie odbiegająca od wynagrodzenia osób pełniących podobne stanowiska w innych przedsiębiorstwach lub działach danej firmy lub też – płaca nieproporcjonalna do sytuacji finansowej przedsiębiorstwa. Zasada sprawiedliwości rozdzielczej nakazuje partycypację w zyskach (ale i stratach) przedsiębiorstwa przez wszystkich jej pracowników. Niegodziwością jest zatem domaganie się i wypłacanie podwyżek i premii w sytuacji, gdy przedsiębiorstwo ponosi straty, a tym bardziej, gdy dosłownie tonie w długach. Także nie można zaakceptować wysokich odpraw w sytuacji, gdy zwalniana osoba ponosi odpowiedzialność za złą sytuację ekonomiczną przedsiębiorstwa.

Na koniec jeszcze jeden wątek. Nauczanie Kościoła wielokrotnie wskazywało na konieczność „urodzinnienia” wynagrodzenia, które powinno pozwolić na utrzymanie całej rodziny. Praca nad utrzymaniem domu i wychowaniem dzieci będąc niezwykle wartościowym wkładem w życie społeczne, jest jednocześnie drogą realizacji własnego powołania kobiety-żony-matki do pracy. Z drugiej strony wiadomo, że pracownik, który chętnie i z radością wraca do domu, który jest w tym domu szczęśliwy obecnością i miłością swojej żony, zazwyczaj jest lepszym pracownikiem. I w to warto zainwestować.

czwartek, 21 maja 2009

Ślepa sprawiedliwość

No to spór pomiędzy premierem i prezydentem został rozstrzygnięty. O ile dobrze rozumiem wyrok, to nic się nie zmieni. Prezydent będzie sobie mógł robić wycieczki na szczyty i zjazdy, tyle że to rządowi przysługuje prawo do formułowania konkretów stanowiska Polski w kwestii polityki zagranicznej państwa. Jeśli zatem premier z prezydentem w ostatnim czasie nie zmienili, szykują się nam kolejne spięcia, skandale i publiczne połajanki. Myślę, że Trybunał Konstytucyjny schował głowę w piasek, wydając orzeczenie, które niczego nie rozstrzyga, niczego nie zmienia i niczego nie rozwiązuje. Ale jakoś mnie to nie dziwi. Rozstrzygnięcie byłoby zinterpretowane jako polityczne zwycięstwo którejś ze stron, i – siłą rzeczy posądzenie o stronniczość Trybunału - a tego przecież należy unikać.Jakoś mi się ów wyrok wpisuje w mentalność nie-narażania się na kłopoty. Nie chodzi o znaną z lat 50-tych dyspozycyjność aparatu sprawiedliwości wobec władzy ale raczej o taki rodzaj bezstronności, który polega na nie zajmowaniu zbyt wyrazistego stanowiska. W imię podobnej mentalności przestępcy mają nierzadko większe prawa niż ofiary przestępstw, a wysokość wyroków nijak się ma do moralnego ciężaru czynu. Wczoraj usłyszałem o kolejnym prawniczym kwiatku, tym razem z naszego lubelskiego podwórka. Otóż sąd wydał wyrok w sprawie mężczyzny, który we mgle wyprzedzał swoim renault inny pojazd, z nadmierną prędkością i przekraczając podwójną ciągłą linię. Zderzył się czołowo z jadącym z naprzeciwka matizem, w efekcie czego dwie osoby jadące matizem zmarły. Smaczku całej historii dodaje fakt, iż winny kierowca jechał bez prawa jazdy, ponieważ mu je odebrano za notoryczne łamanie przepisów drogowych. Sąd skazał winowajcę na 5 lat pozbawienia wolności. Najbardziej zdumiały mnie komentarze prawników, że wyrok jest surowy, ale sprawiedliwy. Trudno mi się z tą niesprawiedliwą sprawiedliwością zgodzić. Zresztą nie tylko sądy są niesprawiedliwe. Prokuratorzy również. Pod naciskiem opinii publicznej (jakoś trudno mi zaakceptować inne powody) nie stosują prawa chroniącego życie poczętych w laboratoriach dzieci i dopuszczając do powstania – jak to ujął poseł Jarosław Gowin – „horroru laboratoryjnego”. Z nieznanych mi powodów dopuszcza się faktycznej obojętności aparatu ścigania wobec powszechnej praktyki oferowania i dokonywania nielegalnej aborcji w prywatnych gabinetach ginekologicznych.Mówią, że sprawiedliwość jest ślepa. Miałoby to oznaczać, że wszystkich traktuje jednakowo, nikogo nie faworyzując. Może i ślepa była, ale najwyraźniej już nie jest. Dziś rzeczona sprawiedliwość zajmuje się budowaniem swojego PR-u, starając się nikomu nie narazić, przynajmniej nikomu z tych, którzy zajmują eksponowane lub decyzyjne stanowiska. Smutne. Biedni i słabi znowu są bezbronni wobec swych oprawców. Anawim – ubodzy Pana... Teraz naprawdę już tylko On staje po ich stronie. I zapowiada z kart Świętej Księgi, że o ich życie i prawa się upomni.