Nie jestem zwolennikiem PO. Nie podoba mi się ani Premier, ani Prezydent Elekt. Ale obciążać ich i całą Platformę winą za śmierć Lecha Kaczyńskiego jest absurdalne. Zarzucać im, że nie dopilnowali obecności Kompanii Reprezentacyjnej WP przy trumnie Prezydenta w Smoleńsku i w Moskwie - jest śmieszne. Uczynić z politycznej śmierci Tuska cel swego istneinia - jest niebezpieczne dla Polski.
Każdy dzień przynosi nowe znaki obecności Boga w moim życiu - nie tylko w modlitwie, ale w zwykłych szarych sprawach. W polityce, gospodarce, w mediach... W każdym z tych obszarów chce być obecny, chce zbawiać. I dlatego codziennie szukam znaków Jego miłości, znajduję i potwierdzam - On jest po naszej stronie, nawet wtedy, gdy my nie chcemy być po Jego stronie...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smoleńsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Smoleńsk. Pokaż wszystkie posty
środa, 14 lipca 2010
Odpowiedzialność polityczna
Oskarżenie Tuska o odpowiedzialność polityczną za katastrofę smoleńską jest z mojego punktu widzenia aktem histerycznym, równie żałosnym, co przerażającym. Żałosnym w sensie zrzucania odpowiedzialności za tragedię na kogoś, kto z definicji zawsze i za wszystko jest winny. Przerażającym, ponieważ pokazuje totalną niemerytoryczność działań największej siły opozycyjnej w parlamencie. Dodatkowo jest to krok samobójczy, gdyż podnosi argument zaniedbania w zakresie zakupu nowych samolotów dla VIPów; za rządów PiSu zaniedbanie było dokładnie to samo. Tyle tylko, że wtedy nie spadł żaden samolot.
niedziela, 11 kwietnia 2010
Z amerykańskiej perspektywy
Trafiłem do Omaha w stanie Nebrasca w USA, by szkolić się w NaProTechnology u jej źródeł, w Instytucie Papieża Pawła VI, założonym przez Dr Thomasa Hilgersa. Słucham wykładów, rozmawiam z ludźmi - studentami i pracownikami Instytutu. Ciekawych rzeczy mnóstwo. Po raz kolejny widzę, jak genialny w swym stworzeniu jest Pan Bóg.
A jednak, wczoraj i dziś, najważniejsza lekcja nie ludzkiej płodności dotyczy, ale wiary. Jak zwykle zresztą...
A potem, nie ukrywam - zwłaszcza po pewnej rozmowie - przyszła refleksja, że takie myślenie w zasadzie niczym nie różni się od myślenia tych, którzy w Chrystusa i Jego zmartwychwstanie nie wierzą. Nie uwzględnia ani perspektywy życia wiecznego, ani tajemnicy, jak by nie było obecnie świętowanej, Jego miłosierdzia.
Czy to oznacza, że żałoba narodowa w katolickim kraju jest nie na miejscu? Nie, bo przecież i sam Pan płakał nad grobem Łazarza. To jest trudny czas, czas bólu dla tych, których bliscy zginęli, czas żałoby dla narodu, który stracił swoich przedstawicieli. Jednocześnie jednak trzeba nam wprost mówić, że Chrystus zmartwychwstał, i że śmierć nie jest ostatnim wydarzeniem, jakie ma miejsce w życiu człowieka.
I jeszcze jedno. To wydarzenie ma nas, mnie samego, wezwać do nawrócenia. Nie znamy czasu, w którym przyjdzie nam przekroczyć Bramę Życia. 8 kwietnia Chrystus wezwał nagle br. Stanisława Bednarza, ekonoma domu seminaryjnego w Lublinie. Nagle i niespodziewanie. Dziś lub jutro może tak samo wezwać mnie. Czy jestem gotowy?
Subskrybuj:
Posty (Atom)