poniedziałek, 19 lipca 2010

Krzyż przy drodze

Niedawno TVP poprosiła mnie o komentarz do obecności krzyży w miejscach publicznych, krzyży powypadkowych, stojących w tylu miejscach przy polskich drogach. Mówiąc krótko, powinny tam zostać.
1. Był człowiek i tam zginął
2. Ktoś chce móc pożegnać swoich bliskich, którzy zginęli
3. Trzeba ostrzec innych użytkowników drogi.

A historia może iść jeszcze dalej...


4 komentarze:

Jakub Ruszniak pisze...

Zgadzam się. I powiem szczerze, czasem jak widzę takie krzyże przy drodze, to pomodlę się za takie osoby, nawet mimo, że ich nie znam. Albo za rodziny tych osób. Pozdrawiam, z Panem Bogiem! :)

Anonimowy pisze...

a co z krzyżem przed pałacem prezydenckim powinien zostać?

Kienio pisze...

Nie, powinien znaleźć się - moim zdaniem - w Świątyni Opatrzności Bożej, albo w kościele Świętego Krzyża. Zdaje się, że trafi do kościoła św. Anny. Inny był jego cel i - co więcej - inaczej go wykorzystywano. Właśnie ze względu na próby jego upolitycznienia należy go przenieść. Bo to nie był prezydent PiSu, tylko Polski.

I - tak na marginesie - katastrofa miała miejsce w Smoleńsku, a nie na Krakowskim Przedmieściu. Nie potępiam tych, którzy by chcieli zostawić krzyż przed pałacem prezydenckim. Rozumiem ich i szanuję, ale uważam inaczej. Ale ponieważ niektórzy prominentni działacze polityczni traktują go politycznie - trzeba go przenieść do kościoła i tam wyeksponować.

Ewa Anna pisze...

A tak odnośnie krzyża. Rozśmieszył mnie trochę rysunek z ostatniej strony Angory. Komorowski trzyma w dłoniach nad akwarium ośmiornicę i mówi: "Paul rozwiąże kwestię krzyża" (o Pałac prezydencki chodzi). W akwarium są dwa pudełka. Jedno z krzyżem, drugie bez.
Z jednej strony rozśmieszył mnie ten satyryczny rysunek, chociaż zastanawiam się, czy nie powinien budzić niesmaku.