czwartek, 24 września 2009

Jeszcze raz o procesie

Piszę o tym procesie jeszcze razże o komentarz do wydarzenia zwrócił się do mnie "Nasz Dziennik". Poniżej mój tekst przygotowany dla tego tytułu.

Ks. dr Piotr Kieniewicz MIC, Katedra Teologii Życia Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II


Wyrok sądu był motywowany ideologicznie


Wyrok sądu w sprawie Alicji Tysiąc przeciw „Gościowi Niedzielnemu” jest niezwykle znaczący, zarówno ze względu na swoje ideologiczne podłoże, jak i możliwe konsekwencje. Chociaż bowiem w Polsce nie obowiązuje prawo precedensu, ten wyrok może mieć taki charakter.



Po pierwsze uderza on w wolność wypowiedzi, zwłaszcza w odniesieniu do dziennikarzy. Chociaż bowiem sąd mówi, iż wolno powiedzieć, ze aborcja jest zabójstwem, ale nie pozwala tego powiedzieć w odniesieniu do konkretnej osoby. Powiedzmy to wprost: to jest absolutny absurd. Jeżeli mogę powiedzieć, że ludobójstwo jest złe, a nie wolno mi powiedzieć, że ktoś w nim uczestniczy, to brak w tym logiki. Przecież cała rzecz, na przykład jeśli chodzi o sprawę Katynia, dotyczy tego, że chcemy ujawnić konkretne nazwiska, czyli wskazać, kto jest za to odpowiedzialny. Papież Jan Paweł II niejednokrotnie mówił, iż prawdziwie odpowiedzialnymi za grzech są tylko konkretne osoby. Zatem jeśli mówimy, że aborcja jest zabójstwem, to znaczy, że ktoś się jej dopuścił. Oczywiście pani Alicja Tysiąc się jej nie dopuściła, ponieważ nie zabiła swego dziecka, ale usiłowała to zrobić. Nasz kodeks karny przewiduje karę dla osób usiłujących dokonać zabójstwa. Dlatego uważam, że pozew Alicji Tysiąc był niesłuszny, a wyrok jest motywowany nie merytorycznie a ideologiczne.



Po drugie, trzeba zaznaczyć, że autorem artykułu w „Gościu Niedzielnym” był ksiądz, zaś tezy postawione w artykule są wyrazem nauczania Kościoła katolickiego. Wobec tego takie orzeczenie sądu odbieram jako próbę zakneblowania ust Kościołowi: nie wolno nauczać tego, czego naucza od zawsze (nauczanie w kwestii aborcji sięga przełomu I i II wieku n. e., czyli początków Kościoła). Dlatego w moim przekonaniu wyrok stanowi próbę wejścia władzy sądowniczej w kompetencje Kościoła, co moim zdaniem narusza konstytucyjny rozdział Kościoła od Państwa. Struktura państwa demokratycznego zakłada, że istnieje wolność wypowiedzi i że Kościół ma prawo przekazywać swoje nauczania w odniesieniu do wiary i moralności. Kwestia aborcji należy do jednego i do drugiego. Co dalej? Jeżeli sąd wyższej instancji nie oddali wyroku i nie uda się kasacja, to wydaje mi się, że najsłuszniejszym wyborem byłaby odmowa wykonania wyroku, nawet za cenę więzienia. Co doprowadziłoby do tego, że w wolnej rzekomo Polsce wróciłaby kategoria więźniów sumienia.



Kościół kieruje się pewnymi zasadami, od których nie odstąpi, bo odstąpić nie może. Są dwa dogmaty, które obligują nas do tego, byśmy szanowali życie od poczęcia, czyli Dogmat o Wcieleniu (Bóg stał się człowiekiem, przyjął ludzkie ciało w momencie poczęcia), oraz dogmat o Niepokalanym Poczęciu – Maryja otrzymuje łaskę, którą może otrzymać tylko osoba. Dlatego Kościół nie odróżnia zarodka od dziecka, tak jak nie odróżnia zarodka od starca, a starca od dziecka. Po prostu człowiek jest człowiekiem.



Na marginesie pragnę zauważyć, że Alicja Tysiąc ma pretensje do „Gościa Niedzielnego” o opublikowanie jej wizerunku i wymienienie jej z nazwiska. Ale przecież ta pani pozwała do sądu całe państwo polskie. Zastanawia, że jak długo media ją chwaliły, wszystko było w porządku. Problem pojawił się wtedy, gdy głos zajął GN.
Opr. Anna Ambroziak

1 komentarz:

Ewa pisze...

Szkoda, że ksiądz nie wystąpił w debacie Tomasz Lis na żywo.
Znana feministka - nie zaprzeczę, że ta pani jest erudytką - stwierdziła, że określenie, że aborcja jest zabójstwem dziecka to metafora. Ja chyba nie wiem, co to jest metafora...
Linkuję:
- http://www.tomaszlisnazywo.pl/lis_tv/240,odcinek_62_programu_28092009.html